Warning: Trying to access array offset on value of type bool in /home/platne/serwer22798/public_html/wp-content/plugins/google-drive-wp-media/google-drive-wp-media.php on line 40
listopad, 2025 - JASKINIA SŁOWA

Śladami św. Barnaby i św. Pawła

Cypr, 17–24 października 2025

Minął już miesiąc od naszego powrotu z Cypru – a wielu z nas wciąż ma w oczach tamto światło: słońce nad Morzem Śródziemnym, kamienne bazyliki, ciszę klasztorów i smak wspólnej modlitwy. Pojechaliśmy, by iść śladami św. Barnaby i św. Pawła, którzy około roku 45 wyruszyli z Seleucji nad Orontesem na swoją pierwszą wyprawę misyjną. Wróciliśmy z poczuciem, że te same słowa Ewangelii, które oni głosili, wciąż mają moc rozpalać serce.

Start: Limassol – pierwsze kroki, pierwsza Msza

W piątek 17 października, jeszcze o świcie, zebraliśmy się na lotnisku. Zmęczenie porankiem szybko ustąpiło miejsca ekscytacji: znów wyruszamy w drogę biblijną, znów pozwalamy, by geografia stała się komentarzem do Pisma Świętego.

Po wylądowaniu na Cyprze przywitało nas bezchmurne niebo i ciepłe, ostre światło południa. Z lotniska pojechaliśmy prosto do kościoła św. Katarzyny w Limassol – rzymskokatolickiej świątyni z barokowym wnętrzem, podlegającej Łacińskiemu Patriarchatowi Jerozolimy. Tam odprawiliśmy pierwszą Mszę świętą na wyspie. Otaczały nas neobizantyjskie freski, wśród nich postaci św. Pawła i św. Barnaby – jakby dyskretnie przypominające, po co tu jesteśmy.

Wieczorem zameldowaliśmy się w hotelu nad ciepłym, spokojnym morzem – miejscu, które przez cały tydzień było naszym domem, punktem powrotu, zapleczem rozmów i ciszy.

Limassol – miasto, w którym spotyka się Wschód i Zachód

Drugiego dnia, w sobotę, ruszyliśmy na pierwsze spokojne poznawanie Cypru. Najpierw Limassol: Grand Mosque, wzniesiony w XIX wieku na ruinach dawnej średniowiecznej katedry – znak, jak na tej wyspie nakładają się na siebie warstwy historii, kultur i religii. Potem katedra Agia Napa z przełomu XIX i XX wieku, z pięknym ikonostasem i freskami.

W drodze do Kourion rozpoczęliśmy lekturę Listu do Galatów. Pierwszy rozdział towarzyszył nam tego dnia, kolejne – następnych dniom pielgrzymki. Z każdą chwilą mocniej brzmiało Pawłowe wołanie o wolność w Chrystusie, o wiarę ważniejszą niż uczynki Prawa i o Kościół, który jest naprawdę dla wszystkich. To słowa pisane z żarliwością człowieka, który wie, że Ewangelia nie jest teorią, ale życiem.

W Kourion, jednym z najważniejszych starożytnych miast-królestw na Cyprze, stanęliśmy na wzgórzu z zapierającym dech widokiem na Morze Śródziemne. Ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki, sanktuarium Apollina, rzymski teatr, mozaiki – wszystko to stawało się tłem do pytania: jak wyglądało głoszenie Dobrej Nowiny, kiedy chrześcijaństwo było jeszcze małą wspólnotą, a nie „światową religią”?

Mszę świętą przeżyliśmy w Episkopi, przed surowym, kamiennym kościółkiem św. Ermogenisa – męczennika, którego grób stał się miejscem pielgrzymek. Proste, niewielkie miejsce, a jednocześnie przejmujące.

Wieczorem czekał nas inny wymiar Cypru: wizyta w rodzinnej winnicy Linos Winery w Omodos, prowadzonej od 200 lat przez tę samą rodzinę. Degustacja słynnej Commandarii – jednego z najstarszych win na świecie – i innych lokalnych trunków pozwoliła dotknąć tej ziemi także z jej codziennej, gościnnej strony. W Omodos odwiedziliśmy także Klasztor Krzyża Świętego, związany z tradycją odnalezienia relikwii Krzyża Pańskiego. To jedno z tych miejsc, gdzie wspomnienie Męki Chrystusa splata się z prostą wiarą zwykłych ludzi.

Nikozja – jedyna podzielona stolica świata

Niedzielę spędziliśmy w Nikozji – mieście, które od ponad 4500 lat jest zamieszkane, a od kilkudziesięciu jest symbolem podziału. Zielona Linia ONZ przecina je na część grecką i turecką. Trudno nie pytać w takim miejscu o sens pojednania, o możliwość uzdrowienia historii.

Zaczęliśmy od Cypryjskiego Muzeum Archeologicznego: kolekcje z czasów od neolitu po wczesne Bizancjum, figurki terakotowe z Agia Irini, ceramika, monety, biżuteria, posąg Afrodyty z Soloi – to jak lekcja, że Ewangelia wchodzi w konkretny świat, w istniejącą już kulturę, zwyczaje, wierzenia.

Mszę świętą odprawiliśmy przy kościele Świętego Krzyża, w sali, która na co dzień jest miejscem modlitwy lokalnej wspólnoty. Po wspólnym zdjęciu przeszliśmy na stronę północną – do Tureckiej Republiki Cypru Północnego. Wielki Zajazd (Büyük Han), dziś pełen kawiarni i sklepików z rękodziełem, przypomina dawne czasy kupców i pielgrzymów. Meczet Selimiye – dawna gotycka katedra św. Zofii – zderza w jednym budynku historię chrześcijaństwa i islamu.

Dzień zakończyliśmy na punkcie widokowym Shacolas Tower. Z góry widać było niską zabudowę miasta i pasmo gór Pentadaktylos z ogromną flagą Cypru Północnego na zboczu. Trudno o wymowniejszy obraz podzielonej wyspy.

Pafos – miejsce biczowania Pawła i narodzin wiary

Poniedziałek spędziliśmy w okolicach Pafos – mieście, które w Dziejach Apostolskich jest świadkiem trudów i owoców misji. Tam Paweł został publicznie biczowany, tam też nawrócił się prokonsul Sergiusz Paweł.

Po drodze zatrzymaliśmy się przy Petra tou Romiou – skalistym brzegu, który tradycja wiąże z narodzinami Afrodyty. Szum fal, kamyki wypolerowane przez morze, skała wyrastająca z wody – piękno stworzenia, w którym chrześcijanin inaczej czyta znaki niż antyczni poganie, ale które dla wszystkich pozostaje zachwytem.

W kościele Agia Paraskevi w Jeroskipu, bizantyjskiej świątyni pokrytej freskami, mogliśmy dotknąć innego wymiaru piękna – modlitwy wyrażonej w ikonach i malowidłach. W Panagia Chrysopolitissa/Agia Kyriaki, wzniesionej na ruinach wczesnochrześcijańskiej bazyliki, uczestniczyliśmy we Mszy świętej. Obok kościoła stoi kolumna, przy której – według tradycji – był biczowany św. Paweł. To jedno z tych miejsc, gdzie Ewangelia „przestaje być tylko tekstem”.

Park Archeologiczny Nea Pafos z rzymskimi willami i mozaikami – Dionizosa, Tezeusza, Aiona, Orfeusza – przypominał, że wiara rodziła się w świecie pełnym mitów, opowieści i symboli. Na koniec dnia odwiedziliśmy klasztor św. Neofita z wykutą w skale „enkliestrą” – pustelnią, w całości pokrytą freskami. Cisza tego miejsca sprzyjała osobistej modlitwie.

Salamina i św. Barnaba – serce pielgrzymki

Wtorek był jednym z najważniejszych dni pielgrzymki. Rozpoczęliśmy Mszą świętą w hotelu, a potem udaliśmy się do Salaminy – miasta, które tradycja wiąże z początkiem wielu historii: od legendy o Teukrosie spod Troi po życie św. Barnaby.

W starożytnej Salaminie przeszliśmy przez ruiny gimnazjonu, teatru, term i bazyliki św. Epifaniusza. Ale punktem kulminacyjnym była wizyta w klasztorze św. Barnaby i przy jego grobie, na obrzeżach Famagusty.

Stojąc w ciszy przy miejscu, gdzie – według tradycji – znaleziono ciało Barnaby z Ewangelią św. Mateusza na piersi, modliliśmy się za Kościół, za nasze wspólnoty i za nas samych. Barnaba – Józef z Salaminy, Żyd z pokolenia Lewiego, krewny św. Marka, ten, który sprzedał majątek i przyniósł go Apostołom, który zaufał nawróconemu Szawłowi i wprowadził go do wspólnoty – stawał się dla nas nie tylko postacią z kart Pisma, ale żywym wzorem. „Syn Pocieszenia”, człowiek cierpliwego towarzyszenia, Kościół budujący nie przez hałas, ale przez obecność.

W Famaguscie zobaczyliśmy również meczet Lala Mustafy Paszy – dawną gotycką katedrę św. Mikołaja – oraz twierdzę zwaną wieżą Otella. Przed wejściem do meczetu rośnie rozłożyste figowe drzewo, podobno mające ponad 700 lat – niemal żywy świadek historii tego miejsca. Wieczorem świętowaliśmy imieniny trzech naszych Urszul – ze śpiewem, tortem i wdzięcznością za dar wspólnoty.

Góry Troodos – cisza ikon i modlitwy

Środa zaprowadziła nas w zupełnie inny pejzaż. Góry Troodos, porośnięte sosnami, jałowcami i cyprysami, otworzyły się przed nami szerokimi panoramami. W takich miejscach łatwiej zrozumieć, dlaczego tylu mnichów szukało Boga właśnie w górach.

Odwiedziliśmy kościół Agios Nikolaos tis Stegis z zachowanymi bizantyjskimi freskami, a potem Klasztor Kykkos – najbogatszy i najbardziej znany klasztor na Cyprze, poświęcony Maryi. Tam czczona jest jedna z trzech ikon przypisywanych św. Łukaszowi. Muzeum klasztorne, pełne ikon, naczyń liturgicznych i manuskryptów, pokazuje, jak wiara potrafiła przez wieki wyrażać się w sztuce.

Nieopodal grobu arcybiskupa Makariosa III, pierwszego prezydenta niepodległego Cypru, modliliśmy się o pokój, jedność i mądrość dla ludzi odpowiedzialnych za losy narodów.

W Kalopanayiotis zwiedziliśmy kompleks trzech kościołów: św. Heraklejdiosa, św. Jana Lampadistisa i kościół łaciński – z wyjątkowymi freskami i rzadkimi przedstawieniami ikonograficznymi. Dzień zakończyliśmy Mszą świętą w wiosce Platres, nazywanej „wioską królów i poetów”.

Dzień ciszy i pytań

Czwartek był dniem innego rodzaju. Po porannej Mszy świętej każdy mógł przeżyć ten czas po swojemu: na spacerze, w ciszy, na rozmowie, w osobistej modlitwie, na zwykłym odpoczynku.

Towarzyszyły nam materiały, które otrzymaliśmy jeszcze na początku pielgrzymki: teksty biblijne o Barnabie, List do Galatów, fragmenty Dziejów Apostolskich, wprowadzenie do starożytnego „Listu Barnaby”. Pierwszego dnia, jeszcze w samolocie, dostaliśmy list z duchowym przesłaniem i błogosławieństwem – zaproszenie do wspólnej wędrówki śladami Apostołów.

W sercach zostawały pytania, które wybrzmiewały mocno w świetle przeżytych dni:

  • Na czym naprawdę buduję swoją wiarę: na zwyczaju, na tradycji, czy na Chrystusie?
  • Czy pozwalam, by Jezus naprawdę żył we mnie?
  • Czy czuję się częścią wielkiej rodziny, w której „wszyscy są jedno w Chrystusie”?
  • Czy wierzę, że jestem dzieckiem Boga, a nie tylko Jego sługą?
  • Jakie owoce Ducha rodzą się w moim życiu?
  • Czy moja wiara prowadzi mnie do miłości, cierpliwości i pokoju – czy tylko do zewnętrznych gestów?

Te pytania były może najważniejszą „pamiątką” z Cypru.

Łazarz z Kition i powrót

Piątek, ostatni dzień, miał w sobie tę mieszaninę: wdzięczności, lekkiego smutku, zmęczenia i pokoju. Po Mszy świętej i śniadaniu wyruszyliśmy do Larnaki.

Ostatnim punktem pielgrzymki był kościół św. Łazarza, wzniesiony nad jego grobem. Po wskrzeszeniu przez Jezusa Łazarz – według tradycji – przybył na Cypr, został biskupem Kition (dzisiejszej Larnaki), a jego postać do dziś jest bardzo ważna dla lokalnej społeczności. Co roku przed Wielkanocą odbywają się tam procesje, a wierni z całego świata przybywają, by modlić się przy jego relikwiach.

Tam, przy grobie człowieka, który dwa razy doświadczył śmierci i raz potężnie doświadczył mocy Zmartwychwstania, modliliśmy się o wiarę silniejszą niż lęk, o nadzieję silniejszą niż śmierć.

Potem zostało już tylko lotnisko, odprawa, powrót do Warszawy. Ciała wróciły do domu – ale nasze serca jeszcze przez długie dni „zostawały” na Cyprze.

Co zostaje?

Pielgrzymka na Wyspę Barnaby nie była tylko kolejnym wyjazdem turystycznym ani nawet tylko „religijną wycieczką”. Dzięki duchowemu prowadzeniu księży Macieja i Michała była szkołą Kościoła: Kościoła, który rodzi się z Słowa, z Eucharystii, z braterskiej wspólnoty, z wierności Apostołom.

Cypr – ziemia Barnaby i Pawła – umocnił naszą wiarę, rozbudził nadzieję i napełnił serca radością Ewangelii.
Oby to, co tam przeżyliśmy, nie zostało tylko we wspomnieniach i na zdjęciach, ale stało się początkiem ciągu dalszego w naszej codzienności.